Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolorem i Takako. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolorem i Takako. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 sierpnia 2018

Od Dolorem do Takako

Opuściłam sypialnię zajmowaną przez dziewczynę i ruszyłam wolno korytarzem. Miałam wiele rzeczy do zrobienia, więc tak, jak poprzednio, nie mogłam pilnować porządku na piętrze. Ja i Diaval ponownie musieliśmy podzielić obowiązki.
Zeszłam do kuchni i otworzyłam awaryjne drzwi, prowadzące na zewnątrz. Kruk rozłożył skrzydła, po czym wzbił się w powietrze. Przez chwilę obserwowałam, jak szybuje po zachmurzonym niebie, by w końcu usiąść na parapecie pod oknem od pokoju Takako. Nie mogłam pozwolić, by któreś z tej trójki mi przeszkodziło. Gdyby to jednak nastąpiło, nie miałabym wyjścia i zakończyłabym naszą znajomość w niezbyt przyjemny dla moich gości sposób.
Tak, jak poprzednio odsunęłam kosze na bok i otworzyłam klapę w podłodze. Następnie wzięłam do ręki stary świecznik i zeszłam z nim po schodach. Słabe światło świecy rozpraszało mrok wokół nas, który wydawał się być tak gęsty, jak bagno. Czarne bagno, w którym wszystko, co zostało pozbawione światła tonie i nie ma możliwości powrotu.
Ostrożnie stawiałam każdy krok. Narobienie hałasu było w tym momencie zbędne. Automatycznie zaraz po postawieniu obu nóg na zimnej, kamiennej podłodze, skierowałam się do również kamiennego stołu, na którym leżeli ci, co mi się narazili. A raczej to, co z nich zostało.
Miałam to szczęście, że piwnica została urządzona przed przejęciem przeze mnie rządów. Ktoś mądry wpadł na pomysł, żeby umieścić w niej kamienny stół do krojenia mięsa, ponieważ krew trudniej usuwa się z drewnianego. Zbliżyłam świecę do pochodni, wiszącej na ścianie. Jej koniec szybko zapłoną i oświetlił częściowo pomieszczenie.
Na początek włożyłam czarny fartuch i rękawiczki. Dopiero później zabrałam się do pracy. Spojrzałam na przygotowane wcześniej narzędzia i wybrałam nożyce. Za ich pomocą obcięłam włosy ofiar oraz pozbyłam się ubrań z ich ciał. Następnie wrzuciłam materiały do jednego kosza, a włosy do drugiego. Wszystko musiało być na właściwym miejscu. Inaczej usuwanie dowodów by się nie powiodło.
Później przy udziale szczypiec usunęłam zęby i wrzuciłam je do małego wiadra. Następnie przyszedł czas na paznokcie i organy wewnętrzne wraz z oczami. Wszystko zostało posegregowane.
Dopiero po "oczyszczeniu mięsa" mogłam oddzielić skórę od mięśni, a mięśnie od kości. Zwinęłam beżowe płaty jak dywan i umieściłam je w dużym, pustym koszu. Mięso natomiast trafiło do dużego wiadra obok. Po tym wszystkim przyszedł czas na kości. Wrzucałam je po kolei do miski i rozdrabniałam moździeżem, tworzącym z nią komplet. Po starciu wszystkich kości na proch, przesypałam go do dużej miski. Na koniec posprzątałam. To był koniec mojej pracy na ten dzień.
Odłożyłam rękawice i fartuch na miejsce, po czym zgasiłam pochodnię. Następnie wróciłam ze świecą do kuchni. Na nowo ukryłam klapę, po czym wyszłam na zewnątrz. Diaval poderwał się z miejsca i podleciał do mnie. Gdy tylko usiadł na moim ramieniu, przekazał mi informacje o wszystkim, co miało miejsce pod moją nieobecność.
- Panna i młodzieniec sam na sam o tej porze? To nietaktowne nawet jeśli są przyjaciółmi.
Kruk skinął głową, zgadzając się z moimi słowami.
- Póki do niczego nie doszło, nie mam zamiaru interweniować. Chodźmy, nam też przyda się odpoczynek.
Wraz z krukiem na początek udałam się do łazienki, by dopiero po dokładnej kąpieli ułożyć się do snu przebrana w piżamę.
***
Wstałam jeszcze nim zapiał kogut, by przygotować śniadanie. Miałam przed sobą kolejny pracowity dzień.
Zaniosłam wszystkie lekkie potrawy na stół i przygotowałam go na powitanie gości.


<Takako? >

czwartek, 19 lipca 2018

Od Takako do Dolorem

Miło się spędzało czas w tak licznym towarzystwie. Każda minuta przemijała jak sen do momentu w którym czas nadszedł, aby samemu się zanurzyć w błogi sen. Zastanawiałam się już od pewnego czasu, jak wygląda kobieta z uśmiechem na twarzy.
Dolorem była uprzejmą damą, która odprowadziła nas do naszych pokoi. Trochę dziwnie się czułam, że będę sama spać w pokoju. Przebrana w piżamę, zostałam ułożona do snu przez Dolorem.
- Życzę dobrej nocy - powiedziała kobieta. Usłyszałam jak zrobiła pierwszy krok w stronę drzwi. Zebrałam całkowicie swoją koncentrację i zatrzymałam ją chwytając za kawałek jej sukienki. - Czy coś się stało? - zapytała spokojnym, a zarazem opanowanym głosem.
- Dziękuję ci za wszystko co dla mnie zrobiłaś - powiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy. Puściłam kawałek jej sukienki tym samym pozwalając jej odejść. Ułożyłam się do snu. Łóżko było wygodne. Po dłuższym wyczekiwaniu, aż zasnę naszedł ubogi sen.
Niemowlę zawinięte w kocyk trzymało palec jednego z rodziców. Dziecię małe uśmiechało się gorąco w stronę rodziców. Sceneria wyjęta niczym z jakiejś pięknej bajki. Rodzice wyglądali na szczęśliwych. Ja stałam z boku i przyglądałam się wszystkiemu uważnie. Może i nie widziałam twarzy rodziców, a sama byłam niewidoma to w śnie widziałam wszystko. Koło nich mogłam zauważyć kwiaty, które rozkwitały. Całe tło za nimi było wypełnione pięknymi kwiatami. Piękna sceneria zniknęła, a zamiast niej pojawiła się ta w której to same dziecko zostało porzucone w koszyku. Jakiś mężczyzna znalazł je mężczyzna. Kwiaty ponownie pojawiły się w tle jednak były to same słoneczniki. Kolejne scenerii były tak samo piękne jak poprzednie. Kolejną scenerią była ta w której rycerz, mój "ojciec", mistrz, był we krwi. Leżał, a ja stałam i nie potrafiłam nic zrobić.
Obudziłam się ze łzami w oczach. Nie mogąc dalej przebywać w tym pokoju, wyszłam z pokoju. Skierowałam się do pokoju obok w którym był Yuzuki.
- Takako co się stało? - przestraszony podbiegł do mnie. Przytulił mnie, a ja tylko mocniej wtuliłam się w niego. - Idziemy na zewnątrz? - nie czekając na moją odpowiedź, wziął mnie na ręce i przez okno, opuściliśmy jego pokój. Usiedliśmy na dachu. Po deszczu zostały tylko ślady. Zapach po takim deszczu jednak zawsze był najlepszy.
- Na zewnątrz jest lepiej niż w środku - wtuliłam się do jego torsu i z uśmiechem na twarzy zamknęłam oczy.
Obudziłam się gdy promienie słońca zaczęły padać na mnie. Czując bijące ciepło, otworzyłam oczy. Może i nie potrafiłam niczego zobaczyć, ale uczucie gdy nie byłam sama było najlepsze.
- Lepiej będzie jak wrócimy do środka - powiedziałam cicho.
- Masz rację - opowiedział Yuzu gładząc mnie po głowie.
Wróciliśmy do pokoju chłopaka w ten sam sposób w jaki z niego wyszliśmy. Podziękowałam swojemu towarzyszowi i wrócił do swojego pokoju.
- Dzień dobry - powiedziałam jak tylko wyczułam obecność Dolorem. Byłam już przebrana, zaścieliłam łóżko za sobą. Poranna rutynę odpękałam prawie, że do końca. To co mi pozostało to splecenie swoich włosów.

<Dolorem?>

środa, 11 lipca 2018

Od Dolorem do Takako

Pogładziłam delikatnie grzbiet kruka. Diaval nie spuszczał wzroku z goszczonej przez nas trójki. Wciąż im nie ufał. Nie dziwiło mnie to, w końcu znamy ich głównie z imion. Oni również o nas niewiele wiedzieli, ale nie wyglądali, jakby im to specjalnie przeszkadzało. Siedzieliśmy tak w salonie jeszcze kilka godzin, spędzając czas na rozmowie. Chciałam poznać jak najwięcej szczegółów, ale wiedziałam, że muszę być niezwykle delikatna. Inaczej dziewczyna się przede mną nie otworzy. Poznałam jej zawód, dowiedziałam się nawet dlaczego zapuściła się w te strony, jakich ziół szukała i w jakim celu. Jednak to wciąż było za mało. Ale wystarczająco na ten etap znajomości. Otworzyłam kolejną butelkę wina i napełniłam nim kieliszki. Gdy Takako i jej przyjaciele zrobili się senni, przygotowałam dla nich piżamy. Po udaniu się z nimi do łazienki, przyznałam im pokoje. Każdy z nich był urządzony w podobnym stylu. Ciężkie, masywne meble z drewna dębu o dużych rozmiarach zdobiły każdy z nich. Na podłodze leżały perskie dywany. Wzorzyste ściany były pełne ręcznie malowanych przez artystów obrazów. Jednak tym, co najbardziej przykuwało uwagę były ogromne łóżka z baldachimem. Zaprowadziłam Takako do tego, które zostało jej przydzielone. 
- Życzę dobrej nocy. - powiedziałam, gdy dziewczyna już leżała pod kołdrą. Następnie ruszyłam wolno do drzwi. 

< Takako? >

poniedziałek, 9 lipca 2018

Od Takako do Dolorem

Przypuszczenia o deszczu sprawdziły się tak więc Dolorem poprosiła mnie przy pomocy zdejmowania prania z linki.  Uśmiechnęła się i że zadowoleniem kroczyłam tam gdzie Dolorem poszła. Nie spuszczałam jej ani na moment. Wzięłam kosz na pranie, a kobieta zajęła się brakiem prania i składania go. Jak skończyliśmy z praniem odłożyliśmy je w odpowiednie pranie. Chłopcy mieli posprzątane i wrócili do mnie. Dolorem dała nam czyste ubrania do przebrania się po czym kazała nam ugościć się w salonie. Pozostawiła nas w obecności kruka, a sama zniknęła gdzieś.
- Jak tylko dostaniemy jakieś wezwanie to odejdziemy stąd... - powiedziałam cicho pod nosem. - Nie chce przysparzać więcej problemów Dolorem. Ona jest zbyt miła dla takiego nieudacznika jak ja - poczułam dłoń na swojej głowie. Był to Yuzu który zawsze mnie pocieszał w taki o to Przypuszczenia o deszczu sprawdziły się tak więc Dolorem poprosiła mnie przy pomocy zdejmowania prania z linki.  Uśmiechnęła się i że zadowoleniem kroczyłam tam gdzie Dolorem poszła. Nie spuszczałam jej ani na moment. Wzięłam kosz na pranie, a kobieta zajęła się brakiem prania i składania go. Jak skończyliśmy z praniem odłożyliśmy je w odpowiednie pranie. Chłopcy mieli posprzątane i wrócili do mnie. Dolorem dała nam czyste ubrania do przebrania się po czym kazała nam ugościć się w salonie. Pozostawiła nas w obecności kruka, a sama zniknęła gdzieś.
- Jak tylko dostaniemy jakieś wezwanie to odejdziemy stąd... - powiedziałam cicho pod nosem. - Nie chce przysparzać więcej problemów Dolorem. Ona jest zbyt miła dla takiego nieudacznika jak ja - poczułam dłoń na swojej głowie. Był to Yuzu który zawsze mnie pocieszał w taki o to sposób.
Usłyszałam jak Dolorem się zbliżała. Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Ciasto jakie przyrządziła kobieta było przepyszne.
- Co was sprowadza w te strony, jeśli można wiedzieć? - zapytała się, a ja spojrzałam się w jej stronę.
- Przyszłam po kilka ziół oraz roślin. Jednak z tego wszystkie wyszło na to, że spędziliśmy tutaj noc. No i przez pewien bieg wydarzeń ja napotkałam ciebie, będąc cała obłocona a chłopcy doszli. Wiem, że to już mówiłam, ale dziękuję ci za wszystko co dla nas zrobiłaś - uśmiechnęłam się do niej.

<Dolorem?> :3 

niedziela, 1 lipca 2018

Od Dolorem do Takako

Dziewczyna po raz kolejny zwiesiła głowę. 
- Powinnam być w stanie rozróżnić zioła, gdyż jestem w stanie rozpoznać je po zapachu. Mogę również podlać kwiatki, ale to i tak mogę zrobić źle... - zaczęła wymieniać po chwili 
- Jestem bezużyteczna we wszystkim, jakim cudem mogę komuś pomóc gdy to wszyscy wciąż pomagają mi? 
Z ukrywaną niechęcią wysłuchałam tej depresyjnej mowy. Ślepota a paraliż to co innego. Takako wróciła na ziemię i zwinęła się na niej w kulkę. Westchnęłam cicho. I co ja mam z nią zrobić? Uniosłam wzrok ku górze, oczekując jakiejś podpowiedzi od nieba. Czarne chmury przypomniały mi o czymś bardzo ważnym. 
- Wstań, bo się ubrudzisz. Pomożesz mi zdjąć pranie. 
Zabrałam swoje oraz te przeznaczone dla dziewczyny kosze i wiadra. Plony bez skazy zaniosłam do kuchni, a pozostałe zostawiłam na zewnątrz pod bocznymi drzwiami. Szybkim krokiem udałam się po duży kosz na pranie i przyniosłam go Takako. Następnie zaprowadziłam ją na miejsce, gdzie suszyło się pranie. Czym prędzej zaczęłam je zbierać, składać i wrzucać do kosza trzymanego przez dziewczynę. Gdy sznurki były już całkowicie pozbawione ciężaru, przeszłam z Takako do pokoju, w którym trzymałam ubrania dla służby i pościel. Następnie wróciłyśmy do przyjaciół dziewczyny. Zawołałam wszystkich ze sprzętem do domu, a tam dokonałam kolejnego podziału owoców. Goście otrzymali nowe, czyste ubrania i po przebraniu się w nie zostali zaproszeni do salonu. Rozpaliłam w kominku i poczęstowałam wszystkich winem własnej roboty. Następnie przeprosiłam gości na chwilę, informując ich, że idę coś przygotować. Zostawiłam z Takako i jej przyjaciółmi kruka. Sama wróciłam do kuchni, w której to przygotowałam placek z zebranych owoców. Przyniosłam go na tacy wraz z talerzami i widelczykami. Każdemu ukroiłam po kawałku, a na niewielkim talerzyku Diaval'a rozsypałam trochę kruszonki. Pogładziłam opuszkami palców czarne pióra. Następnie usiadłam na fotelu. 
- Co was sprowadza w te strony, jeśli można wiedzieć? 
<Takako? >

sobota, 30 czerwca 2018

Od Takako do Dolorem

Zawsze sprawiłam problemy innym. Chociaż, że chciałam pomóc to i tak nie potrafiłam. Swój wzrok i głowę zniżyłam. Nie miałam kompletnie żadnego pomysłu w jaki sposób mogłabym odwdzięczyć się dziewczynie za jej dobroć.  Dziewczyna wstała co dokładnie usłyszałam. Ona sama pomogła mi wstać na równe nogi. Była miła w dodatku robiła wszystko z gracją i kulturą. Przynajmniej tak usłyszałam od chłopaków. Ja tylko mogłam oceniać ją po tobie głosu oraz zachowaniu wobec mnie i osób znajdujących się do okoła.
- Co jestem w stanie zrobić? - dobre pytanie, powtórzyłam sobie je po cichu w myślach. Trochę się bałam, że nie będę w stanie w niczym pomóc. Każdy się stara i jest w stanie pomóc, a ja znowu jestem bezradna.
- Powinnam być w stanie rozróżnić zioła, gdyż jestem w stanie rozpoznać je po zapachu. Mogę również podlać kwiatki, ale to i tak mogę zrobić źle... - zaczęłam wymieniać w głowie, ale tak naprawdę mówiłam wszystko na głos. - Jestem bezużyteczna we wszystkim, jakim cudem mogę komuś pomóc gdy to wszyscy wciąż pomagają mi - nagle zorientowałam się, że wszystko to co mówiłam sobie w myślach tak naprawdę wypowiedziałam na głos. Dolorem wszystko usłyszała, a mi nie pozostało nic innego jak tylko zawstydzić się i zniżyć swoją głowę ponownie w dół. Koniec końców bałam się, że znowu ktoś się na mnie zawiedzie. Czarne scenariusze w mojej głowie zaczęły przelatywać jeden po drugim. Wróciłam do swojej poprzedniej pozycji, skulając się w kulkę, aby zakryć swoje zawstydzenie oraz bezradność.
<Dolorem?> (///▽///)

sobota, 23 czerwca 2018

Od Dolorem do Takako

Spojrzałam przez ramię na dziewczynę, klęczącą za mną, by po chwili się do niej odwrócić.
- Dolorem... - zaczęła nieśmiało. Od razu poczułam, że w czymś jest problem.
- Tak, słucham? - zapytałam ze stoickim spokojem.
- Jakie to rośliny, które zbierasz? - Takako wyraźnie chciała zacząć rozmowę od czegoś innego. Chcąc dowiedzieć się, o co chodzi, postanowiłam odpowiedzieć na wszystkie wymijające pytania, jakie mi zada. Albo raczej prawie wszystkie.
- Głównie są tu przyprawy i zioła, które często wykorzystuję do gotowania. Tymianek, szczypiorek, bazylia i jeszcze kilka innych. - zaczęłam wymieniać.
- Wybacz, że sprawiam ci problemy, ale czy mogę zrobić coś innego dla ciebie niż zbieranie owoców z drzew? Wiesz, ja sobie trochę nie radzę z odróżnianiem dobrych jabłek od tych, co muszą zostać i od tych, co są złe. Naprawdę przepraszam za kłopot jaki ci wciąż przysparzam. - Takako spuściła wzrok. Nagła zmiana tematu mnie zaskoczyła. Jednak faktycznie zapomniałam o tym, że dziewczyna jest niewidoma. I co ja mam z nią zrobić? Nie chcę wpuszczać jej do kuchni, nie jest w stanie pracować w ogrodzie, a ze zwierzętami pewnie też sobie nie poradzi.
Westchnęłam cicho i odwróciłam się w stronę dziewczyny.
- Co więc jesteś w stanie zrobić? - wstałam i pomogłam zrobić dziewczynie to samo.

<Takako? Nie szkodzi ^^ >

środa, 20 czerwca 2018

Od Takako do Dolorem

Sad. Czyli dziewczyna miała koło swojej posiadłości sad. Po skończeniu kolacji od prawie od razu wybraliśmy się w tamtą stronę. Zapach owoców zaczął mnie otaczać tym samym zrobiłam się weselsza. Kochałam takie miejsca jak to. Dolorem na opuściła, a myśmy zaczęli pomagać. Przynajmniej ja się starałam, ale nie szło mi tak sprawnie jak chłopakom. Trudno było mi zbierać jabłka z drzewa. Zwłaszcza, że drzewa obrodzone były w tym roku sporą ilością owoców. Zeszłam z drabiny i skierowałam się ostrożnie do Dolorem. Wiatr jaki wiał był przyjemny, ale tym samym mówił, że dzisiaj trochę popada.
- Dolorem - przykucnełam bardziej za nią.
- Tak, słucham? - poczułam jak skierowała swój wzrok na mnie.
- Jakie to rośliny, które zbierasz? - zapytałam się o coś innego, nie miałam odwagi, aby powiedzieć jej, że nie daje rady sobie ze zrywaniem jabłek.
- Głównie są tu przyprawy i zioła, które często wykorzystuje do gotowania. Tymianek, szczypiorek, bazylia i jeszcze kilka innych - odpowiedziała na moje pytanie.
- Wybacz, że sprawiam ci problemy, ale czy mogę zrobić coś innego dla ciebie niż zbieranie owoców z drzew? Wiesz ja sobie trochę nie radzę z odróżnianiem dobrych jabłek od tych co muszą zostać i od tych co są złe. Naprawdę przepraszam za kłopot jaki ci wciąż przysparzam - schyliłam swój wzrok ze zawstydzenia i zażenowania.
<Dolorem?> wybacz za opowiadanie i za to, że musiałaś tak długo czekać...

sobota, 9 czerwca 2018

Od Dolorem do Takako

Diaval usiadł przy mnie. Zjadłam niewiele, wiedząc, że z pełnym brzuchem pracuje się ciężej. Co jakiś czas podawałam krukowi elementy dań, które by mu nie zaszkodziły.
- Pyszne to jest. - powiedziała dziewczyna, biorąc pierwszy kęs.
- Jesteś wspaniała! - Takako z uśmiechem kontynuowała jedzenie. Tak łatwo mogłabym ich otruć. Ale jeszcze nie teraz.
Po posiłku dziewczyna odłożyła delikatnie sztućce.
- Dziękuję za wyśmienite jedzenie. Dolorem, czy jest może coś, co moglibyśmy zrobić, aby odwdzięczyć ci się za to, co dla nas zrobiłaś? - wulkan energii i pozytywizmu na nowo zaczął kipieć.
- Właściwie to możecie mi pomóc w sadzie. - odparłam po chwili namysłu.
- Jest w nim wiele drzew owocowych. Mi samej zbiory zajęłyby trochę czasu. - dodałam, gładząc przy tym grzbiet kruka.
*
Przebrałam się w strój podobny do tego, który dałam Takako. Jej przyjaciele również otrzymali luźniejsze ubrania.
Zabraliśmy ze sobą kilka drabin i wiele koszy oraz wiader. Zaprowadziłam gości to dużego ogrodu, podzielonego na kwatery. Wszystko musiało mieć swój porządek. Dzięki temu było wiadomo, do czego służy każda jego część. Otworzyłam bramę, umieszczoną w murze i wpuściłam wszystkich do środka.
- Postarajcie się nie uszkodzić gniazd oraz gałęzi lub pnia. Te drzewa mają wiele lat. Nie mieszajcie też zgnitych owoców z jadalnymi, bo wszystkie będą do niczego. Te zepsute wrzucajcie do wiader. Sama się nimi później zajmę. - powiedziałam, ostrożnie stawiając przy tym drabiny obok drzew. Po krótkim instruktarzu, zostawiłam gości z drzewami i Diaval'em. Sama natomiast zajęłam się delikatniejszymi, najmłodszymi i najstarszymi roślinami. Ostrożnie zbierałam plony, następnie umieszczając je delikatnie w kosztach lub wiadrach. Kątem oka jednak obserwowałam co jakiś czas energiczną trójkę.
Przymknęłam powieki, czując na twarzy delikatny, wilgotny wiatr. Zapowiadało się na deszcz. Otworzyłam oczy, słysząc czyjeś kroki.

<Takako?>

wtorek, 5 czerwca 2018

Od Takako do Dolorem

Zapytałam się z nadzieją, że wyrafinowana kobieta pozwoli mi chociaż upiec coś dla niej. Jednak nie, wolała sama coś przyrządzić bez niczyjej pomocy. Ponownie mi się nie udało! - powiedziałam sama do siebie w myślach. Przeszliśmy do jadalni gdzie zasiedliśmy do stołu. Yuzu był na tyle uprzejmy, że odsunął mi krzesło. Dolorem poszła do kuchni pozostawiając nasz trójkę ze swoim przyjacielem panem krukiem. Siedzieliśmy prawie w całkowitej ciszy. Oczywiście prowadziliśmy rozmowę, ale nie głośno. Nie chcieliśmy urazić w jakiś sposób osoby, która robi dla nas tak dużo. Dania jakie przyrządziła kobieta pachniały znakomicie.
- Życzę smacznego - powiedziała jak tylko zasiadła przy stole.
- Smacznego - powiedzieliśmy wspólnie we trójkę. Chłopcy pomogli mi nałożyć na talerz jedzenie. Oczywiście z kulturą zachowywaliśmy się przy stole.
- Pyszne to jest. - wzięłam pierwszy kęs, a już mogła poczuć wszystkie przyprawy jakich to użyła. - Jesteś wspaniała! - uśmiechnęłam się tym samym dalej zajadając. To wszystko było takie pyszne, rozpływało się w ustach.
- Dziękuję za wyśmienite jedzenie - odłożyłam delikatnie sztućce, następnie dziękując za jedzenie. - Dolorem czy jest może coś co moglibyśmy zrobić, aby odwdzięczyć ci się za to co dla nas zrobiłaś? - zapytałam się pełna entuzjazmu i energii do działania.
<Dolorem?> ^^

sobota, 26 maja 2018

Od Dolorem do Takako

Cierpliwie czekałam, aż dziewczyna zawoła mnie do siebie. Sama zajmowałam się usuwaniem śladów po poprzednich gościach. Szkoda, że nie mieliśmy przyjemności bliżej się poznać. Gdy ta irytująca cisza zaczęła się przedłużać, wróciłam przed drzwi łazienki, w której zostawiłam Takako. Dziewczyna akurat z niej wychodziła. 
- Czy już skończyliście swoją kąpiel? - zapytałam
. - Tak, dziękujemy - odparła z uśmiechem. Nie miałam pojęcia, co w tym było takiego radosnego. Diaval usiadł na moim ramieniu.
 - Dolorem pozwolisz mi skorzystać ze swojej kuchni? - niepewnie zapytała dziewczyna. Kruk zaskrzeczał. Ja również pamiętałam o tym, że pokój ten jeszcze nie nadaje się do pokazania go komukolwiek poza mną i Diaval'em. 
- Nie ma takiej potrzeby. Sama przygotuję posiłek. Wy poczekacie na mnie w jadalni. - odparłam, po czym zaprowadziłam trójkę do wcześniej wspomnianego pomieszczenia. Diaval usiadł na oparciu jednego z krzeseł, by przypilnować naszych gości. Gdy wszyscy zasiedli przy stole, udałam się do kuchni. Zebrałam odcięte kończyny z blatu i wrzuciłam je do jednej miski. Przeszłam z nią do spiżarni. Odsunęłam na bok kilka koszy, które zakrywały klapę. Chwyciłam następnie za jej żelazny uchwyt i otworzyłam przejście do piwnicy. Zapaliłam pojedynczą świecę i zeszłam po schodach, w drugiej ręce trzymając miskę z kończynami. Wrzuciłam odcięte nogi i ręce do wielkiego pojemnika z innymi kończynami. Postanowiłam zająć się nimi później. Wróciłam do kuchni, na nowo zamknęłam piwnicę i ukryłam zejście do niej, po czym przeszłam do kuchni. Umyłam dłonie oraz naczynie, w którym jeszcze chwilę temu znajdowało się ludzkie mięso. Następnie zmyłam krew z blatu oraz narzędzi, których używałam do amputacji. Po chwili kuchnia lśniła, a ja mogłam zająć się posiłkiem. Zgodnie z zasadami, na stole na początek zagościł chleb i wino. Następnie podałam Tart de brymlent oraz sałatki warzywne z sałaty, kapusty i portulaki z dodatkiem ziół. Kolejny był kurczak faszerowany kaszą oraz gęsta zupa. Dopiero po tym mogłam podać upieczone na ruszcie prosiaka z gruszkami i kasztanami oraz jabłkiem. Posiłek kończyło grzane wino z aromatycznymi ziołami oraz taca dojrzałych serów. Zasiadłam naprzeciwko gości na krześle, na którego oparciu siedział Diaval.
 -Życzę smacznego.- powiedziałam, spojrzawszy na gości. 
<Takako? >

środa, 23 maja 2018

Od Takako do Dolorem

Poszłam za kobieta, która zaprosiła mnie do swojego domu. Przez całą drogę rozmawiałam tylko z Ryuu i Yuzu. Sama nie wiedziałam, ale czułam że nie podobało się to kobiecie idącej przede mną. Doszliśmy po kilku minutach do jej posiadłości. Tylko z odgłosów chłopaków mogłam się domyślić, że posiadłość była wspaniała. Panienka Dolorem zaprowadziła mnie do łazienki w dodatku dała mi na zmianę ubrania. Podziękowałam jej, ale zapewne to nie wystarczyło. Ona wyszła, a ja zostałam sama w łazience. Zaczęłam wszystko do okoła sprawdzać swoimi dłońmi, aby się mniej więcej zorientować. Po kilku minutach wiedziałam już mniej więcej co gdzie jest. Zdjęłam swoje ubrudzone ubrania i zauważyłam się we wannie z ciepłą wodą. Siedząc sobie tak jak zawsze zaczęłam rozmyślać. Swoje rozmyślania zakończyłam, gdy woda zaczęła się robić już chłodna. Na sam koniec umyłam włosy oraz spłukałam z siebie pianę. Zawinęłam swoje włosy w ręcznik. Ubrałam się w ubrania. Zapach po praniu wciąż na nich pozostał, był taki przyjemny. Wyszłam z łazienki, sprzątając po sobie tak dokładnie jak tylko potrafię. Yuzu jak i Ryuu również skończyli brać kąpiel.
- Yuzu... - powiedziałam cicho pod nosem jego imię, a on chwycił mnie za dłoń.
- Uroczo wyglądasz Ta-chan - wykrzyczał Ryuu. - Poza tym to dlaczego Yuzu może trzymać ciebie za dłoń?! - oburzony, chwycił mnie za drugą dłoń, przez co moje ubrania, które trzymałam spadły prawie na ziemię. W ostatniej chwili złapał je Yuzu.
- Uważaj co robisz głupku - powiedział z prawej strony czarnowłosy.
- Odezwał się - dodał ciszej z lewej strony Ryuu.
- No już chłopcy. Zachowujcie się tak jak przystało, a nie jak zwierzęta - uśmiechnęłam się delikatnie w ich stronę.
- Czy już skończyliście swoją kąpiel - usłyszałam głos Dolorem.
- Tak, dziękujemy - uśmiechnęłam się w jej stronę, jednak ona się nie uśmiechnęła. Może i nie widziałam, ale czułam płynąca z jej strony aurę.
- Dolorem pozwolisz mi skorzystać ze swojej kuchni? - zapytałam się mając nadzieję, że się zgodzi.

<Dolorem? xd >

czwartek, 17 maja 2018

Od Dolorem do Takako

Nagle dołączyła do nas dwójka młodzieńców - niejacy Yuzu i Ryuu. Między nimi a Takako rozpoczęło się coś na wzór konfliktu z dziecięcymi dąsami i zabawami twarzą. Mimo wszystko, jednej osoby pozbyć się jest lepiej, niż trzech.
Ponownie zmierzyłam dziewczynę wzrokiem, a następnie jej towarzyszy. O dwójkę za dużo. Ale w sumie, akurat szukałam trójki służących. Przypadek? Tak sądzę.
- Na początek doprowadzisz się do porządku. - odparłam po chwili milczenia.
- Idźcie za mną i postarajcie się nie zabić po drodze. - mruknęłam, powoli odwracając się do nowo poznanych plecami i ruszając w drogę powrotną do mojego domu.
Przez całą trasę moje uszy były drażnione przez wesołe szepty tajemniczej trójki. To dotyczyły jakiegoś ptaka, to znowu kwiatka, albo jakiegoś patyka lub całego drzewa, a innym razem tego, jak "zabawna" jest sytuacja, w jakiej się znaleźli. Spotkania mojej osoby nie nazwałabym "zabawnym". Wielu wolałoby mnie nie poznać. No ale cóż. Dla nich było już za późno. Mówi się trudno.
Postanowiłam dzielnie znosić te wszystkie "tajne konwersacje", jak na damę przystało. Nie powiem, że było to łatwe zadanie. Diaval wciąż obserwował naszych nowych znajomych nieufnie. Rozumiałam go całkowicie. Również im nie ufałam, ale nie zamierzałam rozmawiać w lesie z dziewczyną, która była cała brudna. Czy raziło mnie to w oczy? Owszem. Nic nie poradzę, tak mnie wychowano. Poza tym, otrzymałam od niej propozycję "zapłaty". Tylko jak ma mi służyć niewidoma? Z jednej strony dobrze się składało, bo kilku rzeczy wolałabym nie pokazywać nikomu. Westchnęłam cicho i wzniosłam oczy ku górze. Dolorem, co ty wyprawiasz?
Niechętnie wpuściłam tą trójkę do swojego domu, słuchając ze znudzeniem ich okrzyków zachwytu. Następnie zaprowadziłam Taka oraz jej towarzyszy do łazienki i dałam dziewczynie czyste ubranie, składające się ze skromnej, białej sukienki, sięgającej kolan, beżowego obówia i wstążki w tym samym kolorze.
-Zawołaj mnie, gdy skończycie. Chodząc po zamku, mogłabyś się zgubić, a raczej obie byśmy tego bardzo nie chciały. - powiedziałam, po czym skierowałam się do korytarza.
- Dziękuję, Dolorem. - usłyszałam jeszcze za sobą. Dość rzadkie słowa, jak dla mnie. Ta dziewczyna zadziwiała mnie coraz bardziej. Ciekawa byłam, co z tego wszystkiego wyniknie.

<Takako? >

sobota, 12 maja 2018

Od Takako do Dolorem

Ton dziewczyny przede mną był wyniosły i można było usłyszeć, że nie pochodzi z niższej klasy ludzi. Wywnioskowałam również to, że nie jest sama. Ktoś jej towarzyszył. Tak jak wypadało na samym początku się przedstawiłam, a dziewczyna zrobiła to samo. Zapewne można było to zaliczyć pod spoufalanie się ale ja chciałam jakoś uniknąć złego nastawienia.
- Co robisz w tym lesie? Łatwo tu o myśliwych, którzy tylko czekają na zbłąkane duszyczki. - jej wzrok utknął na mojej twarzy.
- Wiesz, tak naprawdę to nie jestem sama. Jest ze mną jeszcze dwóch członków rodziny, ale oni to obecnie nie dadzą rady się przedstawić. Pewnie przyjdą tutaj za jakieś siedem minut - miałam nadzieję, że nie pomyśli sobie o mnie źle. - Tak naprawdę to przyszłam po kilka roślin leczniczych, które rosną w tym lesie. Chciałam jakoś uzupełnić swój wolny czas na coś pożytecznego - zaśmiałam się nie wiedząc jakiej to reakcji się spodziewać po dziewczynie. - Przepraszam za wtargnięcie na twoje terytorium - skłoniłam się w pół w ramach przeprosin.
Nim kobieta zdążyła cokolwiek powiedzieć koło mnie zjawili się oni. Ryuu i Yuzu ciężko oddychania, zupełnie tak jakby się zmęczyli.
- Taka-chan dlaczego ty zawsze dajesz nam coś do roboty, zostawiasz nas z tym samych a koniec końców pakujesz się w kłopoty - Yuzu chwycił mnie za policzki i zaczął mi je ściskać.
- Przepraszamy za kłopot jaki to sprawiła taka dziewczyna jak Takako. Proszę o wyrozumiałość, gdyż ona ma już taka naturę - usłyszałam słowa przepraszajace Ryuu.
- To wasza wina, że mnie wkurzyliście! Ja się po prostu przestraszyłam - wymamrotałam cicho, gdy tylko pije policzki zostały uwolnione z uścisków chłopaka.
- Chłopcy przestańcie już! - moja twarz czerwieniła się na samą myśl o tym co mogła pomyśleć dziewczyna. - Czy mogłabym się w jakiś sposób odpłacić za wtargnięcie na twoją posesje? - zapytałam się uśmiechając że zdenerwowania.

<Dolorem?> ^ω^

środa, 9 maja 2018

Od Dolorem do Takako


Zmierzyłam wzrokiem dziewczynę. Zdecydowanie była mi obca. Poruszyłam delikatnie palcami. Pierścienie otarły się o siebie z cichutkim zgrzytem. Byłam gotowa zaatakować, ale zdecydowanie nie spodziewałam się tego, co nastąpiło po chwili. Nieznajoma nagle upadła na ziemię. Uniosłam brew, nie zaprzeczajmy, nieco zdziwiona. Zamierzała mnie wyręczyć? Jakie to miłe.
Do moich uszu doszedł jęk bólu dziewczyny. Nie było to zaskakujące, biorąc pod uwagę siłę uderzenia.
- Czy coś ci się stało? - padło w moim kierunku. Dziewczyna podniosła się i stała przede mną cała umorusana. Zadawać takie pytanie komuś innemu, gdy to ona jest poszkodowana? Ten upadek musiał być poważny.
- Masz na myśli moją osobę czy swoją? - mruknęłam, mierząc nieznajomą wzrokiem. Gdy moje spojrzenie skierowało się na jej twarz, dostrzegłam, że jest niewidoma. Przez sekundę aż zrobiło mi się szkoda tej dziewczyny.
- Oczywiście, że mówię o tobie. - zaśmiała się nieznajoma. Tak, to chyba był śmiech.
- Wybacz, ale nie lubię, gdy osoba, która mnie nie zna za bardzo się spoufala. - odparłam, unosząc dłoń, na której po chwili przysiadł Diaval.
- Jestem Takako, a ty?- czyli nie dotarło.
- Dolorem z rodu Nigrumów. - odparłam z dumą, choć niechętnie.
- Co robisz w tym lesie? Łatwo tu o myśliwych, którzy tylko czekają na zbłąkane duszyczki. - zmróżyłam oczy i dotknęłam policzkiem czubka głowy kruka.

<Takako? :) >

wtorek, 8 maja 2018

Od Takako do Dolorem

Jak zawsze przekimaliśmy się w jakimś nieznanym nam miejscu, aby zacząć kolejny dzień, który ma przynieść nam trochę przygód. Co jak co, ale dzisiaj to się wyspałam i to bardzo.
Chłopcy poszli po składniki, aby przyrządzić coś do jedzenia. Może nic nie widziałam, ale za to gotować to potrafiłam. Oczywiście z drobną pomocą chłopców. Po przyrządzeniu i zjedzeniu naszego śniadania nadszedł czas, aby opuścić las. Czas spędzony w nim był bardzo miły, ale musieliśmy wyruszyć dalej. Może i nie dostałam wezwania na czyiś królewski dwór, ale są również inne osoby, które potrzebują mojej pomocy. Idąc przez las wsłuchiwałam się w odgłosy ptaków. Tak pięknie śpiewały, że szkoda było mi opuścić tutejsze miejsce. Mój spokój zakłóciła kłótnia moich dwóch kompanów. Ponownie zaczęli się kłócić. Sama nawet nie wiedziałam jaka tym razem była przyczyna. Szłam ostrożnie przed siebie do momentu w którym to nastała głucha cisza. Nie słyszałam już kłócących się ze sobą Ryuu i Yuzu. Stanęłam w miejscu, gdyż ta nagła cisza mnie zaniepokoiła.
- Ryuu, Yuzu, czy coś się stało? - zapytałam się w obawach, że coś się stało. Nic w odpowiedzi nie dostałam. - Chłopcy przestańcie się wydurniać - dodałam, a prócz cichego chichotu ich obu nie usłyszałam więcej.
- Twoja mina Taka-chan nigdy mi się nie znudzi - powiedział Yuzu nie mogąc się przestać śmiać.
- Mi również - dodał Ryuu.
- Skoro macie czas na wygłupy to się zajmijcie czymś pożytecznym - zezłościłam się i to bardzo na nich.
- Przestań Taka-chan... - Ryuu chciał dokończyć, ale nie dałam mu szansy. Wzięłam swoją "różdżkę" i przywołałam kilku pomniejszych Bogów.
- Skoro macie czas na wygłupy to macie teraz czas na mały trening - oburzona, ruszyłam dalej.
Szłam przed siebie trochę szybszym krokiem. Może i ci pomniejsi Bogowie są silni, ale dla Yuzu i Ryuu to ani nie rozgrzewka. Chciałam od nich trochę odpocząć. Zamyśliłam się co spowodowało, że się o coś potknęłam i wylądowałam na ziemi. Ktoś stał przede mną, jednak nie wiedziałam za bardzo kto to był.
- Ałć! - usiadłam na ziemi. Wylądowałam bardzo twardo na ziemi. Zapewne bez siniaków się nie obejdzie. Tajemnicza osoba stała wciąż przede mną. - Czy coś ci się stało? - zapytałam się z uśmiechem na twarzy. Wstałam na równe nogi. Nawet się nie otrzepałam, bo nie wiedziałam gdzie się ubrudziłam.

<Dolorem?>

sobota, 5 maja 2018

Od Dolorem do Ktosia

Przetarłam oczy, czując na twarzy natarczywe promienie słońca. Uchyliłam powieki i usiadłam na łóżku, układając sobie w głowie plan na dopiero co rozpoczęty dzień. Prawdopodobnie będzie to, co zwykle - kontrola zaraz po ogarnięciu się. Potrzebowałam jeszcze kilku roślin. Dobrze się składało. Kontrola lasu i zbiory w nim - dwie czynności za jednym razem.
Następnie wstałam i wzięłam poranną kąpiel. Ze znudzeniem obserwowałam, jak bańki piany unoszą się na wodzie, by po chwili pęknąć i zniknąć bezpowrotnie. Idealnie obrazowały to, jak kruche jest życie.
Słysząc znajomy skrzek, uniosłam głowę na pleciony kosz z ubraniami, na którym siedział Diaval.
- Co? - mruknęłam. Ptak przeskoczył z jednego końca kosza na drugi. Przewróciłam oczami i westchnęłam ciężko. Tak oto moja chwila relaksu została złośliwie przerwana.
Z niezadowoleniem wysuszyłam swoją skórę i ubrałam się. Następnie zjadłam śniadanie ze swoim przyjacielem. Nie przemyślałam do końca pozbycia się i zwolnienia służby. Postanowiłam, że zatrudnię z trzy osoby. Ciężko jest zarządzać samemu tak dużą posiadłością. O sprzątaniu nie wspominawszy.
Posiłek przebiegł w ciszy. Po nim udaliśmy się jak zwykle na wspólny spacer. Było to jednocześnie sprawdzenie, czy nikt nie zakradł się na nasz teren.
Zbierałam do koszyka zioła, owoce i potrzebne składniki. Szybko został on zapełniony, więc całą uwagę mogłam poświęcić wypatrywaniu nieproszonych gości, w głowie układając plan na zajęcie się nimi. Udawać miłą czy pokazać prawdziwe oblicze?
Blade promienie słońca przechodziły przez szczeliny w koronach drzew. Odgarnęłam zielone liście od mojej twarzy, by nie zaczepiły mi o włosy. Z wyższych gałęzi słyszałam ciche śpiewy ptaków. Kiedyś może mogłabym cieszyć się tą chwilą, ale cóż. Te czasy minęły. Wytężyłam więc wzrok i w milczeniu szłam przed siebie, kątem oka obserwując gęstwiny i drzewa po moich bokach.
Gdy już zaczynałam myśleć, że w lesie otaczającym zamieszkiwaną przeze mnie budowlę nikogo nie ma, usłyszałam cichy szelest w krzakach. Znieruchomiałam, czekając, aż ten ktoś lub coś opuści swoją kryjówkę, wpatrując się w nią. Diaval usiadł na moim ramieniu. Ukryłam swoje zatrute pierścienie za suknią.
"No pokaż się.." szeptałam w myślach, jakbym myślała, że ten ktoś lub coś mnie usłyszy.

<Ktosiu? >